dolołdowywanie mondre.pl...
mondre.pl - bohatyrowie
mondre.pl - galeria foto
mondre.pl - klimkiewicz o sobie
mondre.pl - małgosia klimkiewicz
Bohatyr #1
oczko pierwszego bohatyra
Bohatyr #2
Bohatyr #3
Bohatyr #4
MK: Dzień dobry. Jest pan postacia medialną i być może dlatego pojawia się wiele kontrowersji wokół pańskiego pochodzenia.
#1: Tak, to prawda. Ludzie rozpoznają mnie na ulicy, co przyznaję czasami mnie krępuje (śmiech). Chciałbym jednak zaprzeczyć pogłoskom jakobym pochodził od słonia - to pomówienia. Oszczerstwa zwykłe czy coś...
MK: W Komiksie gra pan - no nie bójmy się tego powiedzieć - idiotę. A jaki naprawdę jest #1?
#1: Nie bardzo rozumiem o czym pani mówi. Moja gra aktorska w pełni oddaje moja osobę, w zasadzie postać którą gram jest bardzo podobna do mnie, a może nawet i taka sama. Gram siebie proszę pani i to jest piękne! To jest piękne!
MK: Piękne - doprawdy...
#1: Bo piękne, proszę pani w życiu, to są chwile - jak to mawiał jeden mój znajomy.
MK: Pan #2 jak rozumiem?
#2: We własnej osobie.
MK: Bardzo mi miło, że zechciał się pan ze mną dzisiaj spotkać.
#2: Nie oszukujmy się, dla takiej ślicznotki jak pani każdy znalazł by czas (oczko).
MK: To miłe co pan mówi.
#2: Miłe, miłe... pani uśmiech jest miły, onieśmiela mnie wręcz. I te oczy!
MK: Co? Co z oczami?
#2: Piękne! Olśniewające! Głębokie!
MK: Zawstydza mnie pan... Może zadam...
#2: A te usta! Ach! Nie będę szlochać, chusteczki rozdałem - chyba się w pani szczerze zakochałem!
MK: Ekhm...(pokaszliwanie)
#2: Serce me oddam za jedno spojrzenie, któro na pocałunek z chęcią wymienię!
MK: ...
#2: Tak się zastanawiałem...
MK: Tak?
#2: Czy nie zechciałaby pani... do mnie... tutaj - bliziutko! Na małą sesyjkę eee... gier karcianych? Poker...
MK: No sama nie wiem...
#2: ...rozbierany?
MK: Jest pani jedyną kobietą w zespole, to pomaga czy raczej przeszkadza?
#3: (śmiech) Oczywiście, że pomaga. Czuję się jak ryba w wodzie! Już wcześniej zdarzały mi się epizody w których byłam jedyną kobietą, wie pani jak to jest - ciągła adoracja, komplementa... Czasami boję się, że to się może kiedyś skończyć.
MK: Jest pani piękną, młodą...
#3: I wykształconą!
MK: ... kobietą, myślę, że nie prędko dozna pani kresu pochwał.
#3: Ach... My, kobiety sukcesu, wyrafinowane damy, królowe serc! Lwice i antylopy! Trzeba znać swoją cenę, trzeba się cenić kochana! Ci mężczyźni... Niech pani popatrzy, tylko im jedno w głowach. O nie, nie! Trzeba być twardym! Pani jest twarda?
MK: Yyy... nigdy się nie...
#3: Ja mówię! Niech sie pani weźmie w garść! Ma pani faceta?
MK: Ja... w zasadzie ten wywiad...
#3: Bardzo dobrze! I niech tak dalej!
MK: Dzień dobry. Czy już możemy zacząć?
#4: Tak, tak. Te cholerne autobusy! Człowiek się spieszy, a stoi w korku pół godziny!
MK: Nic się nie stało. Dla wywiadu z panem warto było zaczekać.
#4: E tam! Ostatnio ponad godzinę staliśmy na Zawiszy! Wyobraża sobie pani? Ja mówię do kierowcy, żeby wyprzedził tego czerwonego malucha, a on co? A on co?!
MK: Yyy... nie wiem...
#4: Nic kurwa! Właśnie kurwa nic! I tak stoimy, a babka w maluchu się śmieje i bezczelnie jeszcze pyrczy tym swoim popierdkiem! No krew mnie prawie zalała!
MK: Tak, rozumiem, ale...
#4: Albo w sobote. Jadę sobie samochodem, już prawie jestem w centrum, a zwykle to jeżdżę miejską, ale raz sobie myślę - spieszy mi się to odpalę swojego mobila - i wie pani co? Wie pani co?!
MK: Nie?
#4: Oczywiście, że pani nie wiem, ale ja pani powiem! Stoi taki autobus na światłach, już się zmienia na zielone, a on nic! No krew mnie prawie zalała! No to dawaj na klakson, wychyliłem się lekko przez szybę i grzecznę mówię, żeby mi kurwa spierdalał z drogi, a wie pani co on mi na to? Wie pani co ON MI NA TO?!
MK: ...
#4: Nic kurwa! Właśnie kurwa nic!